• +48 505 682 179
  • powolanie@sluzki.pl

Powołanie - Kim być?

Powołanie? Co to jest? To najgłębsze pytanie, które każdy sobie zadaje – Kim jestem? Kim mam być? Chodzi o głębokie pytanie - Jakie ma być moje człowieczeństwo? 
I to pytanie wpisuje w nas Bóg. On powołując nas do życia pragnie byśmy osiągnęli pełnię człowieczeństwa, odkrywając prawdę o nas samych, jako umiłowanych dzieci Bożych na konkretnej drodze powołania.

Stwórca pragnie byśmy w Nim poznawali swoją wartość, piękno i upodobnienie do Niego. Bywa młody człowieku, że odkrywasz w sobie niedosyt. Może wręcz odkrywasz, że stanowisz w pewien sposób tajemnicę dla samego siebie. Może gdzieś w sercu czujesz niezrozumiałą tęsknotę i pragnienie miłości. Powołując, Bóg woła Ciebie po imieniu.

Jeśli spojrzymy na karty Biblii to odkryjemy, że powołanie każdego człowieka wiąże się z odkryciem kim jest w Bogu. Odkryciem swojej przynależności do Boga. To Bóg nadając nowe imiona postaciom Biblijnym jak np. Abrahamowi, Piotrowi czy Pawłowi ofiarowuje im nowe życie w Bogu i uzdalnia do konkretnej misji. Powołanie to nie wybór tylko sposobu życia, realizacji swoich pasji i celów. To świadome wejście w relację z Bogiem, by On dalej Cię stwarzał na swoje podobieństwo.

Powołania nie można zamknąć w jakiś ramach czasowych. Nie zaczyna się np. kiedy masz 18 lat i pytasz - co dalej? Twoje powołanie jest zapisane w sercu Boga już od wieków. Zaplanował Cię z miłości i dla miłości, i pragnie ten zamysł miłości wypełnić. W momencie kiedy Bóg powołał Cię do życia zaczyna je realizować na tyle, na ile Ty Mu na to pozwolisz. Nikt nie zastąpi Ciebie i Twego powołania do świętości. Owszem Bóg może powołać kogoś innego do spełnienia jakiejś misji, ale piękno i godność Twojego człowieczeństwa jest niepowtarzalna i niezastąpiona. Tylko w Tobie Bóg chce ukazać akurat w taki sposób swoją miłość.

Powołanie to moja indywidualna droga ciągłego odradzania się w jego miłości. Tylko Ty możesz odpowiedź Bogu i samemu sobie. To Twoje największe i najważniejsze pytanie – Kim jestem? Kim mam się stawać? Odpowiedzi na te pytania w pełni znajdziemy w niebie, gdyż teraz „jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy” 1J 3,2

Jak odkryć swoje powołanie?

Jak odkryć swoje powołanie? Czy raczej jak szukać odpowiedzi na to najgłębsze pytanie? Jeżeli powołanie to dar od Boga, to w Nim muszę je odkrywać. Ale jak? W jaki sposób mogę odnaleźć odpowiedź na to najgłębsze pytanie w Bogu?

Wszystko zaczyna się od zbudowania relacji z Bogiem, od wyczulenia swojego sumienia na działanie Jego łaski. Żeby odkrywać jak kształtować ma się moje człowieczeństwo, moja droga życiowa, to muszę zadbać o głęboką więź z Tym, któremu mam zaufać . Muszę poznać Boga i Jego zamysł względem mnie. Muszę poznać też siebie. Tajemnicę jaką Bóg wpisuje w moje istnienie. I znów pytanie: jak? Relację z Bogiem buduje modlitwa i zasłuchanie w Jego Słowo. Zatem czas szczególnego rozeznawania musi być naznaczony Twoją szczerą modlitwą i wsłuchaniem się w Słowo Boże.

Nie chcę w tym artykule rozpisywać się na temat sposobów modlitwy i różnych form rozważania Pisma Świętego. Zależy mi byś zrozumiał młody człowieku, że musisz wejść na drogę kontaktu z Bogiem przez ofiarowanie Mu czasu w modlitwie z sercem wolnym. Sercem, które będzie otwarte na obdarowanie. Sercem, które będzie zasłuchane i ubierze się w cierpliwość do samego siebie. Bo modlitwa, ani Boże Słowo nie jest magicznym zaklęciem, które wszystko od razu wyjaśni. To nie zadanie do rozwiązania, ani oferta handlowa, gdzie mogę coś za coś uzyskać. Dzięki modlitwie i działaniu Słowa Bożego w Twoim sercu będziesz stopniowo odkrywał coraz większą bliskość i zaufanie, do Tego, który Cię umiłował bezgranicznie. Stopniowo też będziesz widział jak Bóg będzie Cię podprowadzał i zmieniał.

W budowaniu relacji z Bogiem i szukania światła pomocą są sakramenty: Pokuty i Pojednania oraz Eucharystii. Te dwa sakramenty szczególnie mają umacniać więź z Bogiem. Pierwszy ma kształtować Twoje sumienie, by Twoje serce - coraz bardziej wolne od grzechu, coraz bardziej wyczulone na dobro - uczyło się rozróżniać Boże natchnienia i na nie odpowiadać. Eucharystia jest Ofiarą, w której za każdym razem uczysz się od Jezusa ofiarowywania i powierzania swojego życia Bogu i jednoczenia się z Nim.

Kolejną pomocą jest wspólnota Kościoła. To tu Duch Święty działa i prowadzi. Zatem warto zaangażować się w czynne życie parafialne, jakiejś wspólnoty, nawiązać kontakt z np. siostrami zakonnymi, czy porozmawiać z zaufanym księdzem. Konfrontując się z innymi osobami z Kościoła, słuchając jak one odkrywały Boże wezwanie, jak je dziś realizują, Bóg też udziela odpowiedzi. Pamiętaj - inni nie są po to by dać Ci odpowiedź, bo to Twoje życie. Mają oni pomóc zauważać i odczytywać znaki, jakie Bóg stawia na Twojej drodze, byś mógł śmiało podążać dalej.

Powiesz mi teraz: Siostro, ale jak faktycznie znaleźć odpowiedź na to kim mam być? Żoną, Siostrą zakonną, czy osobą żyjącą samotnie? Czy usłyszę odpowiedź wprost? Młody człowieku… To poszukanie odpowiedzi na swoje powołanie nie szukaniem dowodu, że to ta droga czy inna. To zdobycie zaufania do osoby, która wzywa Cię na tę drogę. Im bardziej wyczulisz serce na Boga tym wyraźniej będziesz dostrzegał w codzienności jak On Cię prowadzi. Nawet jeśli coś w danym momencie będzie przed Tobą zasłonięte to zaufasz i dasz się poprowadzić dalej. Bóg przeróżnie działa w życiu każdego człowieka. Czasami mówi bardzo wprost, czasami działa przez okoliczności, czy inne osoby. Ważne by wyczulić się na jego obecność, Jego miłość, która chce Cię kształtować.

Warto też skorzystać z takich form poszukiwania jak rekolekcje czy dni skupienia. Nie z zamiarem, że Bóg cudownie mi przez nie odpowie (choć jeśli chce, to może, bo jest wolny), ale po to by wsłuchać się w Jego i swoje pragnienia. Spojrzeć na ile idziesz za Jego wezwaniami, a na ile chcesz realizować swoją wolę. Ważne by na etapie rozeznawania uczyć się coraz bardziej wyciszać serce i je wyczulać na działanie Boga. Nie trzeba naprawdę specjalnych środków, magicznych działań, ciężkich wysiłków. Bóg oczekuje tylko byś oddał Mu swój czas na modlitwie i swoje serce, by Siewca mógł obficie siać swoje Słowo, byś - jak św. Franciszek- mógł zadziwiać się „Panie, Kim jesteś Ty, a kim ja?”

Podjęcie decyzji wejścia na drogę powołania.

Młody człowieku, jeśli zacząłeś: poszukiwać siebie, budować relację z Bogiem i pytać Jego o sens swojego istnienia to tak naprawdę już wszedłeś na drogę powołania. Jednak ważne jest podjęcie świadomej decyzji co do formy realizacji życiowego powołania i misji jaką odkrywam dla siebie.

Podjęcie decyzji w powołaniu jest kluczowe. Każdy z nas w odpowiednim czasie musi jej udzielić. Decyzja to moment kiedy bierzesz odpowiedzialność za swój wybór. Moment decyzji wcale nie jest łatwy z kilku powodów.

Pierwszym jest to, że od chwili wybierając swoje powołanie np. wstąpienie do zakonu oddajesz Bogu całkowicie zgodę na to by prowadził Cię w życiu. Tego się boimy. My chcemy mieć kontrolę nad swoim życiem, a powołanie to wejście w wielką niewiadomą, gdzie On rozdaje karty. Dziś chcemy się realizować. Czuć wolność bez ograniczeń, czyli tak naprawdę samowolę. Taki lansuje styl świat. Bądź panem siebie, swojego życia. Zdobywaj, korzystaj, zwyciężaj, bierz w posiadanie. I to rodzi walkę między Twoją wolą a Jego wolą. Odwagi w tym dodaje ufność, że jedyny zamiar jaki Bóg ma w stosunku do nas to szczęście i obdarowanie miłością. Ucieczka przed podjęciem decyzji w tym wypadku pokazuje mój brak zaufania względem Boga i uporczywe trzymanie się siebie. A przecież On jak nikt inny pragnie Twojego rozwoju, twoich zwycięstw, osiągnięć, ale w Jego zamyśle to wszystko dokonuje się w miłości, na drodze też obumierania z siebie, rezygnacji niekiedy z siebie. Jak to ewangeliczne ziarno wrzucone w ziemię wpierw musi obumrzeć z własnego egoizmu by wydać plon prawdziwej miłości i życia. Każda droga powołania czy to małżeństwo, czy macierzyństwo, czy życie zakonne  a nawet obrana misja jako zawód wiąże się z tajemnicą cierpienia.

Biomy się, że dotkniemy na tej drodze cierpienie, coś co będzie krzyżować nasze pragnienia, czy wygodę. Krzyż jest wpisany w życie każdego, w każde powołanie. Dlaczego? Ponieważ każdy z nas jest poraniony w swoim człowieczeństwie i wejście na drogę powołania jest także miejscem oczyszczenia, uzdrowienia, wzrastania w dojrzałości. Czy jednak brak decyzji uchroni mnie przed tajemnicą cierpienia? Nie. W tym wypadku pozwalam by wygrywał we strach, który hamuje wszelki mój rozwój. Zamyka mnie na to, co jest dla mnie przygotowane. Strach umniejsza dobro jakie Bóg mi daje, a cierpienie ukazuje mi jako coś co jest większe i wielce niszczące. A Bóg jest Bogiem nadziei i zwycięski. Jak zatem można bać się zaufać komuś kto pokonał wszelkie cierpienie. Jeśli podejmujesz decyzję by za Nim pójść w jakimkolwiek powołaniu to On przecież pomoże ponieść Ci twój krzyż. Będzie szedł z Tobą.

No i jeszcze jeden powód, który przeszkadza: strach przed złą decyzją. A jeśli się pomyliłam? Jeśli to nie to? Wątpliwości zabijają odwagę do podjęcia decyzji. Wątpliwości same z siebie nie są złem i Bóg ich niekiedy nie zabiera. Dobrze przeżyte ofiarowane na modlitwie mogą być miejscem oczyszczenia intencji podjęcia drogi powołania. Wątpliwości pokazują nam jeszcze miejsca wzrostu i mobilizują do zaufania. Maryja w zwiastowaniu też nie wszystko rozumiała, miała wątpliwości, pytania jakże się to wszystko w Jej życiu dokona.  Jednak daje odpowiedź, bo ufa i wie, że nie od niej jest to wezwanie, zatem to Bóg musi to w Jej życiu wypełnić. Człowiek ma pokusę już w momencie podjęcia decyzji wiedzieć wszystko, rozumieć. Bóg mówi wtedy do Ciebie: niebój się! Nie lękaj się! Ja jestem z Tobą dokądkolwiek pójdziesz. Zatem podjęcie decyzji Twoje FIAT – niech się stanie jest kluczowe.

Bez Twojej zgody Bóg nie zmusi Cię do wejścia na drogę powołania. A nie odpowiadając, odwlekając tak naprawdę odpowiadasz Bogu nie. Mniej w sobie odwagę powiedzieć TAK. Zrobić ten pierwszy krok. Włożyć rękę w dłoń Boga by zaczął Cię prowadzić. Obiecuję Tobie i zaświadczam, że będzie to najwspanialsza podróż Twojego życia, bezpieczna choć pełna przygód. Zaufaj najlepszemu reżyserowi Twojego życia. Ty się podpisz, a resztę scenariuszu niech już On pisze.          

Różnorodność dróg.

Czemu w Kościele jest tak wiele dróg realizacji powołania do świętości? Czemu oprócz powołania do życia małżeńskiego, kapłańskiego jest jeszcze tak wiele form życia konsekrowanego? Czy jest jakaś hierarchia tych powołań? Czy któreś z nich jest szlachetniejsze, lepsze w oczach Boga? Czy jest jakaś droga, która zapewnia mi większą pewność zdobycia świętości, zbawienia?

Otóż Bóg dając tak różne formy realizacji naszego człowieczeństwa chce ukazać różne wymiary swojej miłości. To jak bukiet różnorodnych kwiatów. Każdy kwiat ukazuje swoje piękno. Każde powołanie jakby w inny sposób, uobecnia oblicze Boga w świecie. Nie ma powołania lepszego, gorszego, szlachetniejszego czy mniej ważnego. Każde posiada taką samą wartość i przejawia swoisty  i niezastąpiony aspekt świętości człowieka.

Ważniejsze jest pytanie czy będąc na swojej drodze powołania podążam nią na całego – tak na 100%? Czy będąc na swojej drodze powołania doceniam ten dar i czy każdego dnia zanurzam się coraz bardziej w istotę swojego powołania np. jako żona, matka, kapłan, czy siostra zakonna. Czy obrana droga jest tylko zewnętrzną funkcją, czy staje się ona moją wewnętrzną tożsamością, którą nadaje mi Bóg obdarowując mnie powołaniem.

Każde powołanie: czy małżeństwo, czy macierzyństwo, czy kapłaństwo, czy życie konsekrowane jest pewną drogą ku świętości jaką wyznaczył mi Bóg, do pełni mojego człowieczeństwa. W tym powołaniu najpełniej się wyrazi moje podobieństwo do Boga. Każde powołanie nosi w sobie inny odcień miłości Boga otwartej na drugiego człowieka. I nie można założyć, że w małżeństwie, czy w kapłaństwie, czy w życiu zakonnym czynnym lub kontemplacyjnym, a nawet w życiu pustelniczym, czy dziewicy konsekrowanej będziemy żyć dla samych siebie.  Każda z tych dróg jest umiłowaniem bliźniego miłością Boga. Moje powołanie ma się wyrażać w byciu dla...

Powołanie do małżeństwa ukazuje przede wszystkim troskę o zbawienie współmałżonka. Oddanie się wyłącznie tej jednej osobie jest obrazem jak Bóg oddaje się każdemu z nas. Małżeństwo jest naturalną drogą dojrzewania do miłości Boga i drugiej osoby. Macierzyństwo, czy ojcostwo jest owocem tej miłości. To miłość, do której dorastają obydwoje małżonków by stać się odpowiedzialni za kolejne życie i jego zbawienie powierzone im przez Boga.

Kapłaństwo ukazuje służbę i ofiarę ze swojego życia by troszczyć się o zbawienie innych. Jest to jakby uobecnianie światu Jezusa i przekazywanie daru Jego zbawienia przez osobę kapłana. To oni niosą nam Chrystusa i nadzieję życia wiecznego.

Życie konsekrowane, życie radami ewangelicznymi: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa są zapowiedzią Królestwa Niebieskiego. Rezygnacja braci czy sióstr zakonnych z ludzkiej miłości wyłącznej, możliwości posiada dóbr i  własnej woli jest znakiem, że to Bóg jest źródłem i jedynym szczęściem człowieka. Życie konsekrowane ukazuje otwarte serce Boga dla każdego. Osoby konsekrowane są jakby przedłużeniem miłości Boga do każdego człowieka przede wszystkim o troskę o jego zbawienie jak i o jego życie doczesne.

Oczywiście jak każda rodzina jest sama w sobie wyjątkowa i w każdej rodzinie ta miłość inaczej się wyraża tak samo jest z życiem zakonnym. Każdy zakon ma  swoją niesamowitą wyjątkowość misji w jaki sposób Boga przybliża ludziom.  I nie chodzi tutaj tylko o zewnętrzne działania, ale o duchowość danego zakonu. To ona określa posłanie sióstr. Także w tym ogrodzie każde powołanie to wspaniały kwiat, o który Bóg się troszczy i obdarowuje wartością.

Wchodząc na drogę powołania istotne jest utożsamiać się z duchowością danego np. zakonu, czy zgromadzenia. Ja wnoszę swoje bogactwo do wspólnoty sióstr, ale muszę też odkrywać, że zgromadzenie też jest mi bliskie poprzez swoją duchowość. Obdarowanie jest wzajemne. Można to porównać do dwojga miłujących ludzi, którzy się obdarzają tym dobrem jakie w sobie mają. Tak samo jest i w tym przypadku. Ja czerpię z charyzmatu danego zakonu a przez swoją osobę wnoszę wyjątkowość realizacji tej duchowości swoim życiem.

Ta ogromna różnorodność jest ogromnym bogactwem i siłą Kościoła. Wyrażą Jego piękno. Bóg nie robi kserówek, ale maluje piękne obrazy.

Powołanie Służki Maryi Niepokalanej

Powołanie Siostry Służki? A raczej kim jest Siostra Służka? To kobieta, która poprzez śluby zakonne: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, żyjąc we wspólnocie i oddając się różnym formom apostolstwa włącza się nurt życia konsekrowanego w Kościele. Naszym bogactwem jest umiłowanie Maryi Niepokalanej. Od Niej każda siostra służka uczy się być służebnicą – uczennicą Boga. To Ona jest dla nas Mistrzynią.

Jej Fiat podczas zwiastowania wybrzmienia w sercu każdej z nas. Chcemy jak Ona być zasłuchane w Słowo i jak Ona gotowe mówić „niech mi się stanie według Twego Słowa”. Chcemy by nasze serca stawały się na wzór Jej serca, pełne łaski, pełne Ducha Świętego, gotowe by iść służyć. Zgromadzenie powstało pod wpływem objawień Maryjnych w Gietrzwałdzie, dlatego też każda z nas różaniec traktuje jako uprzywilejowaną modlitwę i wewnętrzne wezwanie do jej propagowania. To Maryja z Gietrzwałdu zachęca do codziennego, gorliwego odmawiania różańca. Chcemy być wierne tej prośbie.

Szczególnym rysem ducha siostry służki jest służba. Na wzór Jezusa, „który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć”. Uniżenie Jezusa, Jego dar z siebie, wyjście by być „dla” jest dla nas lekcją by uczyć się postawy służby wobec drugiego człowieka. Maryja całą sobą ukazała jak swoim życiem służyła Chrystusowi i drugiemu człowiekowi. Każda służka czerpiąc wzór od Mistrza – Sługi Jahwe i Służebnicy Pańskiej kształtuje swoje serce by stawało się coraz bardziej poddane by być darem dla Boga i innych na chwałę Boga.

Zgromadzenie Sióstr Służek należy do wielkiej rodziny franciszkańskiej. Święty Franciszek z Asyżu, rozmiłowany w człowieczeństwie Chrystusa i życiu Niepokalanej Matki, jest naszym Ojcem i Mistrzem. Ożywione jego postawą ufnego podążania za Słowem Bożym i stałego nawracania serca, chcemy również swoim życiem ukazywać Chrystusa we współczesnym świecie. Chcemy iść przez życie w postawie radości, prostoty, pokoju i dobra jak uczynił to Biedaczyna z Asyżu.

Naszą konsekrację wyróżnia ukrycie. Jesteśmy siostry „niehabitowe”. Dlaczego? Oczywiście nie chodzi o wygodę. Wypływa to z Ewangelii. Bóg jest tak naprawdę Bogiem ukrytym. Objawia się nam, a jednocześnie tu na ziemi nie możemy przed nim stanąć twarzą twarz. W Jezusie przyjął postać człowieka. Ukrył swoją Boskość w człowieczeństwie. Nie przyszedł na świat triumfalnie w chwale, ale kruchej osobie dziecka. Żył w cichości, ukrywając swoją boskość przez 30 lat w Nazarecie. Dopiero ostatnie trzy lata Jego życia były objawieniem osoby Boga Ojca i swojej boskości.

Maryja będąc Matką Boga niczym się nie wyróżniała. Jej codzienność była zwyczajną, ukrytą służbą Jezusowi. Swoją tajemnicę nosiła głęboko w sercu. Nie to co zewnętrze, ale czyny, życie proste i zwyczajne objawiły światu Boga. Bóg objawił się nam w tak zwyczajny wręcz niezauważalny sposób. I pozostał dla nas obecny również będąc ukryty pod postacią Chleba Eucharystycznego. Jest obecny tak bardzo pokorny, uniżony, że nikt nie boi się zbliżyć by doświadczyć Jego miłosierdzia. Tak samo my chcemy by nasza ukryta konsekracja przed światem była takim cichym uobecnianiem Boga. Jesteśmy zaczynem, który przez słowa, czyny, modlitwę, życie będzie przemieniał ludzi, do którym Bóg będzie nas posyłał. Chcemy by inni patrząc na nasze życie dotykali Boga, który zbliża się do człowieka.