• +48 505 682 179
  • powolanie@sluzki.pl

KOCHAĆ MIŁOŚCIĄ JEZUSA…

Każdego roku na nowo przeżywamy Wielki Post. Słyszymy wezwanie Kościoła „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię, czyńcie pokutę...”. Pierwsze skojarzenia nie zachęcają nas, by w ten okres wejść z entuzjazmem. Słowa o pokucie, poście, umartwieniu mają raczej wydźwięk negatywny - oznaczają jakieś wyrzeczenie, trudność. Kojarzyć się mogą z ciężarem nie do uniesienia. Czym jest tak naprawdę Wielki Post? Dlaczego Kościół co roku zaprasza nas, by go przeżywać? Czy on może coś wnieść do naszego życia? Nawracajcie się ( po grecku METANOIA), czyli zmieńcie myślenie. Św. Jan w Księdze Apokalipsy mówi do członków Kościoła w Efezie: „Mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od swej pierwotnej miłości. Pamiętaj więc skąd spadłeś i nawróć się i poprzednie czyny podejmij”. W tych słowach upomina Efezjan, że zapomnieli kim są, zapomnieli o swej prawdziwej tożsamości, o swych korzeniach. Myślę, że to jedno z głównych zadań Wielkiego Postu – powrócić do swoich korzeni, odkryć swą tożsamość. Może to być trudne w dzisiejszych czasach. Modlitwa, post i jałmużna – to trzy drogi, które mają nam pomóc dobrze ten czas przeżyć. MODLITWA Modlitwa, czytanie Biblii (nawet jeśli JESZCZE Jej nie rozumiesz czytaj, uparcie czytaj a… zrozumiesz przekaz tego świętego tekstu) i przeglądanie się w Niej jak w lustrze (czyli zobaczenie swojego życia w zapisanych kartach tej Księgi), ma nas doprowadzić do odkrycia naszej prawdziwej tożsamości. Prawdy o tym, że to nie ja jestem autorem siebie, moją tożsamość nadaje mi Bóg – mój Ojciec. To On mówi mi kim jestem, po co żyję i jak sensownie mam przeżywać moją codzienność, by osiągnąć zbawienie. Gdy będę miał tę świadomość, wtedy w zabieganej codzienności znajdę czas: na spotkanie z Bogiem, na rekolekcje, na dobrą, szczerą spowiedź. POST A co z postem i umartwieniem - jaki jest ich sens? Otacza nas konsumpcjonizm. Wszechobecne reklamy próbują wmówić nam, czego potrzebujemy. Aby odzyskać panowanie nad sobą, złapać kontakt z tym, co w nas najgłębsze, potrzeba uciszyć zmysły. Potrzebujemy odnaleźć równowagę i harmonię między ciałem a duchem. Z codziennego chaosu Bóg chce wyłonić pokój i nowego człowieka. Post i umartwienie działają trochę jak „antybiotyk duchowy”, służą wyostrzeniu naszych duchowych zmysłów, otworzeniu nas na kontakt z Bogiem. JAŁMUŻNA Czy jałmużna to zwyczajna dobroczynność, przecież cały rok słyszymy o tak wielu akcjach charytatywnych organizowanych przez ludzi o różnych poglądach. Jałmużna wielkopostna to coś więcej i nie chodzi wcale o to, by komuś dać więcej, czy bardziej pomóc. W Jałmużnie chodzi o moje serce - DLACZEGO daję? Dając mogę szukać siebie, pokazywać jaki to jestem dobry, hojny, wspaniałomyślny… czyli tak naprawdę „pompować” swoje „ego”. W jałmużnie wielkopostnej chodzi o miłość. Jezus dał nam siebie całkiem bezinteresownie, z czystej miłości. Gdy ofiaruję drugiemu „cokolwiek”, ale z miłości, w szczerości serca tak jak ON, nie szukając w tym żadnej korzyści, lecz tylko z miłości do Niego, wówczas taka jałmużna uwalnia moje serce od egoizmu, czyni mnie podobnym do mojego wzoru – do Jezusa. Znów łączy mnie z moimi korzeniami, z moją tożsamością Bożego Syna, Bożej Córki. Tak przeżywany Wielki Post przybliży nas do tajemnicy Golgoty. <<<40 dni duchowego SPA – według bł. Honorata>>> Bł. o. Honorat Koźmiński wskazuje, że „Lustrem chrześcijanina jest Krzyż Chrystusa. W Nim powinien się co dzień kilkakrotnie przeglądać, by przekonać się, czy miłość jego podobna jest do miłości Chrystusa”. Dlatego w tym szczególnym czasie przeglądajmy się w tym lustrze, bo „krzyż jest godłem chrześcijanina; to jedynie pewna droga dla tych, którzy pragną świętości”. A mamy pewność, że wchodząc na drogę Chrystusową, będziemy przemieniani, bo „nawrócenie na dobrą drogę nie jest dziełem ludzkim, ale sprawą Ducha Świętego” i tylko „tylko mała ufność może być przeszkodą do udzielania się obfitszych darów Bożych”. Ufając zatem miłości Chrystusowej, pełni entuzjazmu, wejdźmy w czas Wielkiego Postu.

Siostry Służki