• +48 505 682 179
  • powolanie@sluzki.pl

Ubierz się w świętość...

Święty… nieziemski superman? Jak odkrywać Świętych? Ich fenomen i wyjątkowość? Jak sprawić, by stali się obecni w moim życiu? Co zrobić, by stali się dla mnie dotykalni i ważni? Tak zwyczajnie zajęli miejsce wśród moich bliskich, znajomych? Jak połączyć niebo z ziemią? Można spróbować na trzy sposoby, dzięki którym można iść drogą dorastania w przyjmowaniu z wiarą tajemnicy Świętych obcowania. Takie trzy poziomy zaprzyjaźniania z tymi, którzy mogą nas pewnie do Boga prowadzić i na pewno jak nikt inny nam w tym kibicują. Pierwszy poziom to - zdobywanie nagrody. Jestem w stanie zrobić wszystko dla konkretnego świętego, aby tylko uzyskać to, o co proszę. Jak to jest widoczne w naszym życiu? Otóż mówię tysiące nowenn, modlitw, chodzę na nabożeństwa by uczcić jakiegoś Świętego, aby tylko uprosić rzecz dla mnie ważną np. zdanie egzaminu, szczęśliwy przebieg operacji itp. Stąd wzięło się przesadne przywiązywanie skuteczności niektórych Świętych w jakiś sprawach. Np. Juda Tadeusz od spraw beznadziejnych, św. Rita wspiera żony, które mają trudności w małżeństwie. Traktujemy ich trochę wtedy po kupiecku. Uważamy, że są w tym specjalistami, muszą w tym pomóc, a ja im w zamian też coś ofiaruję. Od taki duchowy handelek ze Świętymi. Owszem każdy Święty jest patronem w jakiejś dziedzinie, ale nie możemy na to patrzeć magicznie lub handlowo, że coś się nam należy. Święci nie prowadzą kościelnego supermarketu, gdzie możemy zdobywać zdrowie, powodzenie, szczęście itp. Owszem nasza modlitwa, nowenny, nabożeństwa są ważne, potrzebne i bardzo cenne. Nie należy z tego rezygnować. Święci na pewno wstawiają się w tych sprawach za nami, ale musimy zrobić krok dalej. Inaczej pozostaniemy tylko w układach ze Świętymi. Drugi poziom to - zachwyt świętością. Tutaj oprócz modlitwy również poznaję Świętych, czytam ich pisma, zapoznaję się z ich biografią. Wtedy rodzi się zachwyt nad ich wyjątkowością. Mamy możliwość zobaczyć ich cnoty, ich wymiar świętości. Święci stają się dla nas wzorem do naśladowania. Ich postawy, ich wiara, dobroć, niezwykłość nas urzeka. Mamy pragnienie by być np. pełnym nadziei w trudnościach jak np. św. Rita, albo np. bardziej radosnym jak ks. Jan Bosco. Bardzo często przyjmujemy tylko pewne zewnętrzne formy wyrażania się ich świętości – przykład: jeżeli dowiem się, że św. Jan Paweł II codziennie odmawiał cały różaniec, to ja też zaczynam tak czynić. Jednak ten etap wymaga czegoś więcej. Jest to pozytywne poznawanie ich wymiaru świętości. Odnalezienie w nich wzorca i autorytetu, potrzebnego nam przecież w drodze wiary. Gdybyśmy ich nie poznawali, to o ileż trudniej było by nam odkryć piękno i głębię świętości i wiary. To bardzo potrzebny etap, w którym przez ich wzór świętości, jesteśmy stopniowo wychowywani w wierze. Jednak to też tylko etap. Nie powinniśmy zatrzymać się na zachwycie, ale znów potrzeba kroku dalej. Inaczej święci to będzie tylko niedościgły i niezrozumiały wzór. Trzeci poziom to – przyjęcie wzorca świętości za swój. Teraz Święci stają się nam najbliżsi - dlaczego? Jeżeli już mamy kontakt duchowy przez modlitwę, jeżeli już zachwyciliśmy się ich świętością, to pozostało już tylko uznanie tych wartości, którymi żyli święci za swoje. Widząc, jak oni przeżywali swoją wiarę, relację z Bogiem, odnajdujemy te wartości w sobie. Pragniemy, by to był również nasz duchowy świat. Jak to się wyraża? Np. odkryłem, że dla św. Rity małżeństwo było cenną wartością, a zbawienie męża i dzieci było najważniejsze. W moim życiu rodzina i zbawienie członków mojej rodziny również stoją na pierwszym miejscu. Poszukuję zatem drogi realizacji tej wartości. Z pomocą Ducha Świętego odkrywam, jak mam troszczyć się o rodzinę. Co mogę zrobić w swoim życiu, by te wartości realizować. Proszę wtedy świętych, których wartości są mi najbliższe, by pomagali mi je w pełni realizować. W ten sposób, przy ich pomocy, będąc wpatrzonym w ich przykład świętości, realizuję swoją świętość. W ten sposób kształtuje się moja osobista świętość. I to jest cel zaprzyjaźniania się ze Świętymi. Wejść w świat wartości, wiary, świętości, miłości, by odkrywać drogę realizacji tych wartości w swoim życiu. W tym momencie Święci stają się dla mnie jak rodzina, bo łączy nas z nimi wyjątkowa duchowa więź. Każdy Święty, absolutnie każdy, pokazuje, że podstawą świętości jest MIŁOŚĆ. To miłość Boga, bliźniego i siebie odnawia w nas podobieństwo do Boga, czyli świętość. Niech zatem dar miłości Bożej umacnia nas w drodze do świętości, a nasi patronowie z nieba niech wstawiają się za nami i będą jak latarnie wskazujące drogę. Nie zapominajmy również, że Święci są wśród nas. To często osoby najbliżej nas, które bezkompromisowo w swoim życiu idą za Ewangelią i dają swoim życiem przykład dobroci, miłości, modlitwy. Miejmy oczy szeroko otwarte na tych, którzy są dla nas wzorem wiary już tu na ziemi. I koniecznie nie zapominajmy ubierać się w świętość na co dzień.

Siostry Służki